Site Loader
Zachód słońca nad Martyniką

Witaj, Martyniko!

Odkrywców zadziwiły, francuskich osadników omamiły obietnicą zysków, dla niewolników z Afryki okazały się przekleństwem. Tropikalne rośliny – to one przez stulecia decydowały o losach Martyniki. Dla przyjezdnych są łaskawe. Pozwalają do woli rozkoszować się swymi kolorami, zapachami, a nawet smakiem.

Na plaży powitały ich kobiety, ponoć wyjątkowo piękne. Krzyczały do przybyszów: „Madinina! Madinina!”. W języku Tainów znaczy to Wyspa Kwiatów. Krzysztof Kolumb przekręcił nieco ich słowa i ochrzcił ląd mianem Martyniki. Uwielbiał wymyślać nazwy. Nie przepuścił najmniejszej zatoce, przylądkowi czy rzece. Topograficzna litania w jego dzienniku nie ma końca. Po Karaibach wędrował jak po rajskim ogrodzie i niczym pierwszy z ludzi nadawał imiona niezwykłym okazom.

Na Martynice 15 czerwca 1502 roku, poza urodą kobiet, jego uwagę zwróciła zieleń. Ze zboczy wulkanów spływał las tropikalny (porastający obecnie jedną czwartą wyspy) – gęstwina oszałamiająca i pożyteczna. Kolumb zastał tu owoce o złocistym miąższu oraz intensywnym zapachu. Wyspiarze mówili na nie naná, „woń nad wonie”. Kapitanowi były znane z wcześniejszego pobytu na Gwadelupie, a nam – jako ananasy. Pod ziemią kryły się słodkawe bulwy, nazywane batata.Rośliny z rodziny bromeliowatych są świetnie przystosowane do życia w wilgotnym równikowym klimacie. Ich liście zachodzą na siebie, dzięki czemu skutecznie gromadzą wodę deszczową


To właśnie dzięki Karaibom nad Sekwaną zagościła moda na czekoladę. Gdy w 1727 roku huragan zmiótł plantacje, obsadzono je przywiezioną zza oceanu kawą. Podróż pierwszego krzewu na Martynikę była heroiczna. Oficer Gabriel de Clieu tak drżał o zabraną z paryskiego ogrodu sadzonkę, że dzielił się z nią swoją racją wody pitnej. Roślina potrafiła się odwdzięczyć. Już pół wieku później z francuskich kolonii – Martyniki, Gwadelupy i Saint-Domingue – pochodziło trzy czwarte spożywanych na świecie ziaren.

Władczynią Karaibów została jednak inna przybyszka ze Starego Świata. Trzcina cukrowa rządziła bezwzględnie. Garstce plantatorów przyniosła fortuny, rzeszom niewolników – cierpienie. Za jej sprawą na wyspę trafił ostatni z imigrantów. Banany miały wyżywić zastępy robotników. Długo uchodziły za niegodne pańskich stołów, ale próbę czasu zniosły najlepiej. Produkcja kawy przeniosła się do krajów latynoskich, trzcina została w Europie zdetronizowana przez buraki cukrowe, ale prawie 200 tysięcy ton bananów co roku płynie z Martyniki do Francji.

Rolnictwo zeszło jednak na wyspie na dalszy plan. Po trzech stuleciach karczowania i żniw przyroda złapała drugi oddech. Widać to w Jardin de Balata, ogrodzie botanicznym, który za rok będzie świętować 30-lecie. Posiadłość długo była opuszczona. Ogrodnik i architekt krajobrazu Jean Philippe Thoze umieszczał tu przywożone z wojaży sadzonki. Chyba traktował to miejsce po macoszemu. Dopiero gdy miało zostać sprzedane, dostrzegł jego potencjał.(fot. Joanna i Piotr Tyczyńscy)

Posprowadzał najpiękniejsze okazy, zgromadził trzy tysiące gatunków. Wśród nich jest balatá – tak Tainowie mawiali na drzewa z rodzaju pigwic o gęstej, kleistej żywicy.
W czasach Kolumba rosło ich tu wiele. Historia naturalna wyspy zatoczyła koło. Zielenią Martyniki znów nie sposób nasycić oczu.

SPRAWDZONE PRZEZ NAS

Podczas zwiedzania wyspy można ochłodzić się pod jednym z wodospadów, na przykład Cascade du Saut du Gendarme nieopodal miejscowości Fonds-Saint-Denis

Martynika to departament zamorski Francji, należy więc do Unii Europejskiej. Walutą jest euro, do wjazdu wystarczy dowód osobisty lub paszport, a w roamingu telefonicznym obowiązuje niedroga Eurotaryfa.

Na Martynikę można z Polski dolecieć liniami Air France z przesiadką w Paryżu (konieczna zmiana lotniska). Bilet w dwie strony od ok. 2200 zł.
www.airfrance.com
Z paryskiego lotniska de Gaulle’a do stolicy wyspy, Fort-de-France, latają XL Airways. Bilet powrotny od 1550 zł.
www.xl.com

Bezpośrednie połączenie z lotniska Orly oferują z kolei linie Air Caraïbes i Corsair. Bilet w dwie strony od ok. 1900 zł.
www.aircaraibes.com
www.corsair.fr

Jardin de Balata znajduje się 10 km na północ od stolicy. Można go zwiedzać codziennie w godz. 9.00-18.00. Na miejscu jest bar, restauracja i sklep z pamiątkami. Warto odwiedzić też ogród botaniczny Les Ombrages (codziennie w godz. 8.00-17.00), położony na północy Martyniki, nieopodal Ajoupa-Bouillon. Niedaleko mieszczą się muzea poświęcone dwóm najważniejszym produktom wyspy – Musée de la Banane
(co dzień w godz. 9.00-17.00) na terenie wciąż działającej plantacji oraz Musée du Rhum (co dzień w godz. 9.00-17.00), urządzone w 250-letniej destylarni trunku i posiadłości dawnych właścicieli.W Jardin de Balata nie trzeba zadzierać głowy, by podziwiać tropikalne drzewa – wybudowano tu drewniane kładki i wiszące mostki do spacerów wśród listowia

Kitesurfing 

Martynika to raj dla kitesurferów, którzy od grudnia do czerwca mogą liczyć na stały, dość silny wiatr ze wschodu. W tym roku na jednym z tutejszych spotów mistrzyni Karolina Winkowska z Teamu Forda przygotowywała się do 10. zawodów Ford Kite Cup. Dogodne miejsca do uprawiania tego sportu znajdują się na wybrzeżu atlantyckim
– za najlepsze uchodzi Pointe Faula niedaleko miasteczka Le Vauclin. Działa tu szkoła oraz wypożyczalnia sprzętu.
www.fordcup.pl
www.fise-academy-caraibes.com

Plaże 

Wymarzone miejsca do wypoczynku rozsiane są po całym wybrzeżu. Grande Anse des Salines to plaża z białym piaskiem i palmami na południowym krańcu wyspy. W okolicach Les Anses-d’Arlets ukrytych jest kilka małych plaż, w tym Anse Noire, kusząca ciemnym, wulkanicznym piaskiem i zatoką dogodną do nurkowania. Smakosze powinni wybrać się na Le Coin nieopodal Le Carbet na północnym zachodzie, ze znaną restauracją Le Petibonum.
www.lepetibonum.com

Obserwator